Numizmatyka
Pojęcie fałszerstwa towarzyszy monecie niemalże od początku jej istnienia. Fałszerstwo polega na zdobyciu zysku wynikającego z różnicy wartości pomiędzy monetą prawdziwą a tą która się za nią podaje. W świetle prawa fałszerzem był każdy kto nielegalnie produkował monetę oraz ten kto się nią posługiwał, oraz zmniejszał wartość legalnych monet poprzez obrzynanie, opiłowywanie czy opłukiwanie kwasami. Karze podlegał sam fakt fałszerstwa, bez względu na skalę, innymi słowy - kara była tak samo surowa dla tego kto sfałszował jedną monetę jak i dla tego, kto sfałszował ich tysiąc.
Kto mógł być fałszerzem? Praktycznie każdy. Fałszowali przedstawiciele władzy, tak świeckiej jak i duchownej wszystkich szczebli, fałszowali biedni, bogaci, kupcy, braciszkowie zakonni, mieszczanie, chłopi, rycerze, sędziowie, bogobojni i rozpustnicy. Fałszowali mało lub dużo, w domach, warsztatach, organizowali mennice i rozległe gangi. Dawali pracę katom.
Przedstawiony tutaj katalog kar cielesnych może nie był w całości stosowany na fałszerzach ale i tak nie mogli oni narzekać na brak atrakcji. Wszystkie działania określane jako fałszerskie traktowano na równi z przestępstwami najcięższymi, takimi jak morderstwo, gwałt czy podpalenie. Najbardziej typową była kara śmierci przez spalenie. Niekiedy zamieniano ją na karę specjalnie przygotowaną dla fałszerzy: gotowanie w kotle lub/i wlewanie do gardła metalu z roztopionych fałszywych monet. Mimo ogromnej śmiertelności wśród złapanych fałszerzy, niektórzy mogli unieść cało swoje głowy.
O wielkim szczęściu mogli mówić ci którym ucięto rękę. Trochę mniejsze mieli ci, którym za pomocą fałszywych stempli wypalano znamiona na twarzy i innych widocznych częściach ciała. Gdy fałszerstwo łączyło się z innymi przewinieniami kara mogła być odpowiednio modyfikowana.
Mówiąc o fałszerzach nie sposób nie powiedzieć o mennicach fałszerskich gdzie taki proceder uprawiano na dużą a niekiedy na ogromną skalę. Jednym z takich warsztatów był zamek w Szaflarach koło Nowego Targu. Około 1380 roku starosta krakowski Sędziwój z Szubina zdobywa zamek i kładzie kres produkcji. Podobne mennice działały w XV wieku na zamkach w Barwałdzie pod Wadowicami gdzie władał Włodek ze Skrzyńska oraz w Drahimiu (Stare Drawsko) gdzie fałszywą monetę bił miejscowy starosta. Podczas badań archeologicznych tego ostatniego zamku znaleziono gliniane tygle do topienia metalu, surowiec do produkcji, półprodukty oraz gotowe monety polskie, krzyżackie, pomorskie, meklemburskie i śląskie.
Monety pochodzące z mennic fałszerskich charakteryzowały się gorszym, często schematycznym i nieczytelnym rysunkiem, nieczytelną legendą oraz co ważne znacznie zmniejszoną zawartością srebra. Monet fałszywych było niekiedy tak dużo, że na przykład na zjeździe piotrkowskim w 1438 roku musiano wyznaczyć specjalne komisje do ścigania fałszerzy i ściągania "klepaczy" bo tak nazywano monety fałszywe z obiegu.
Fałszerstwa
|